Uwaga, oszust!

0

Przesiadując niedawno z jednym z miejscowych wodopojów, natknąłem się na parę obcokrajowców strasznie złorzeczących na chińskich oszustów. „Ile to oni już pieniędzy od nas nie wycyganili! Oszuści, wszędzie zasrani oszuści!” – pokrzykiwali wzburzeni.

Nie powiem, żebym był jakimś wybitnym ekspertem w dziedzinie chińskich trików na wyciągnięcie pieniędzy od podróżnych, ale siedzę tu już od pewnego czasu i niejedno widziałem  Z związku z czym, postanowiłem przygotować mały przewodnik po chińskich przekrętach. Zapraszam do lektury, a nóż-widelec unikniesz dzięki temu nieprzyjemności. Zatem:

Na studenta sztuki

Gdzie: Głównie w Pekinie

Zasada działania: Podczas spokojnego spaceru, niespodziewanie podchodzi do Ciebie młody chłopak/dziewczyna, nadzwyczaj dobrze władający językiem angielski. Po serii standardowych pytań skąd jesteś, co porabiasz, jak Ci się podobają Chiny, pyta czy może Ci potowarzyszyć i pokazać okolicę. W trakcie przechadzki informuje, że jest biednym studentem sztuki, który ledwo wiąże koniec z końcem. Następnie całkiem przypadkiem przechodzicie obok stoiska/galerii gdzie wystawionych jest kilka jego dzieł (tanich komputerowych przedruków). No i jak tu nie wspomóc biedaka?

Niebezpieczeństwo: Bardzo niskie

Jak się nie dać: Grzecznie podziękować za towarzystwo i spokojnie się oddalić, mając w świadomości, że następny naiwny z pewnością wspomoże „biednego studenta”.

Na filiżankę herbaty

Gdzie: Głownie Pekin, choć było kilka doniesień o Szanghaju.

Zasada działania: Ofiarami tego przekrętu są głównie mężczyźni, którzy łatwo ulegają wdziękom naganiaczek. Spacerujesz sobie ulicą, nagle podchodzi do Ciebie młoda, atrakcyjna dziewczyna, która pyta czy może poćwiczyć z Tobą angielski. Przechadzacie się po okolicy, pokazuje Ci kilka fajnych miejsc, po czym w ramach podziękowania zaprasza na filiżankę herbaty. Udajecie się do pobliskiej herbaciarni, gdzie na wychodne dostajesz rachunek na 500 złotych. Badong! W przypadku odmowy płatności, zapoznajesz się z kilkoma smutnymi Panami, których zadaniem jest zmienić Twoje zdanie.

Niebezpieczeństwo: Niskie/Średnie – zależnie od Twojego nastawienia

Jak się nie dać:  Po pierwsze to mieć łeb na karku, a nie w majtkach. Herbaty w Chinach potrafią być bardzo drogie, dlatego ZAWSZE przed zamówieniem pytamy o cenę. To samo się tyczy niektórych potraw w restauracjach. Odradzam bijatyki ze smutnymi panami. Policja też nie za wiele pomoże, bo w cenniku jak byk stoi, ze ta herbata tyle kosztuje, a że biały nie zna chińskiego to nie ich wina.

Na „nieoznakowaną” taksówkę

Gdzie: Dworce kolejowe, lotniska, popularne atrakcje turystyczne

Zasada działania: Po kilkunastogodzinnym locie/podróży pociągiem/sypialnym autobusem wywlekasz swoje zmęczone ciało do hali odpraw i jedyne o czym marzysz to wygodne łóżko. Wtem ktoś krzyczy do Ciebie – „halo, taxi! hotel, taxi!”. Co za zbawienie! Taksówkarz mówiący po angielsku. Co z tego, że ma jakąś dziwną taksówkę i że licznik nie działa. Ważne, że jedziesz! Na miejscu okazuje się, że z 40 juanów zrobiło się 400 i że ten Pan zaczyna się mocno awanturować.

Druga opcja: Początek jak wyżej, z tą różnicą, że po opuszczeniu terminala taksówkarz wywozi Cię w odludne miejsce, gdzie czekają na Ciebie jego koledzy.

Niebezpieczeństwo: Średnie

Jak się nie dać: Licencjonowani taksówkarze bardzo rzadko oszukują turystów, a gdy już to robią to co najwyżej na kilka juanów. Pierwsze podejrzenie powinien wzbudzić fakt, że „taksówkarz” czeka na Ciebie w hali odpraw. Oficjalni taksówkarze nie będą się tam fatygować. Kiedy jednak znajdziemy się w taksówce i podejrzewamy, że jesteśmy oszukiwani, zostaje nam kilka opcji:

  • krzyczymy Ting! – czyli zatrzymaj i wysiadamy z taksówki.
  • kiedy nie chce się zatrzymać, wyciągamy telefon i udajemy że dzwonimy na policję mówiąc Jing-cha!  (wymowa Dzing-cza) po czym coś tam pokrzykujemy nawet po polsku.
  • w przypadku agresji fizycznej, lać po gębach – zależnie od sytuacji i Twoich predyspozycji fizycznych

Na spalony hotel

Gdzie: Popularne miejscowości turystyczne, np. Yangshuo

Zasada działania: Dojeżdżając do celu taksówkarz/kierowca busa/autobusu pyta gdzie się zatrzymałeś. Mówisz, że tam i tam, a on na to, że w tym miejscy przedwczoraj był pożar/najazd sanepidu/epidemia grypy i zostało zamknięte. Aleeee, nic się Pan nie bój, ja znam dobry i niedrogi hotel.

Niebezpieczeństwo: Niskie

Jak się nie dać: „Tak?Jak do nich dzwoniłem dzisiaj rano, to nic takiego nie mówili. Zaraz sprawdzę!” Po czym wyciągamy telefon, udajemy że dzwonimy i jakimś cudem kierowca sobie przypomina, że to o inny hotel chodziło.

Na fałszywe pieniądze

Gdzie: Wszędzie, szczególnie w klubach nocnych, taksówkach oraz szemranych domach masażu

Zasada działania: Trochę sobie wypiłeś, ale zabawa trwa, zamawiasz drinki, by po chwili dowiedzieć się, że pieniądze którymi próbowałeś zapłacić są fałszywe. Nic to, że dosłownie przed momentem pobrałeś je z bankomatu.

Niebezpieczeństwo: Niskie

Jak się nie dać: Nie pić na umór, a tak poważnie to płacąc zawsze obserwować ręce kasjera, taksówkarza. O kratach kredytowych chyba nie muszę wspominać. Kiedy nie dasz rady upilnować gagatków, można zaśmiać im się w twarz i odejść. Musimy wtedy mieć 100% że pieniądze, które im daliśmy nie były fałszywkami. Z reguły po wykrzyczeniu kilku groźnych słów odpuszczają.

 Na rikszę

Gdzie: Pekin

Zasada działania: Och jak romantycznie by było przejechać się rikszą po uliczkach starego Pekinu, do tego za jedyne kilka juanów. Po kilu minutach jazdy znajdujesz się w jakiejś zacisznej alejce, gdzie Pan riksiarz i jego koledzy wyciągają od Ciebie dziesięciokrotność umówionej wcześniej ceny. Odnotowano przypadki podbić, więc ten przekręt powinno się raczej traktować jako rabunek.

Niebezpieczeństwo: Wysokie

Jak się nie dać: Od razu zastrzegam by nie wpadać w paranoję i unikać rikszy. Twoją czujność powinny wzbudzić ceny poniżej 15 juanów. Riksze w Pekinie używane są tylko przez turystów, dlatego zalecam używać tych z bezpośrednich okolic głównych punktów turystycznych, gdzie z pewnością są zamontowane kamery. Złodzieje tego nie lubią. W razie konfrontacji, uciekać lub lać po gębach – zależnie od Twojej postury i umiejętności.

Na dziewczynę z baru

Gdzie: Całe Chiny

Zasada działania: Siedzisz sobie z kumplami w barze, nagle podchodzą do Was ładne dziewczyny i pytają czy mogą się dosiąść .Rozmowa zaczyna się kleić, pytasz czy napiją się czegoś, „tak, dziękuję!” pada odpowiedź, po czym dziewczyna zamawia coś u kelnera. Po kilku takich drinkach dziewczyny odchodzą, a w ich miejsce pojawia się kelner z rachunkiem na kilka tysięcy złotych, bo okazuje się, że to co piły dziewczyny, to według rachunku było jakieś dwudziestoletnie whiskey.

Niebezpieczeństwo: Średnie

Jak się nie dać: Samemu zamawiać im drinki.

Na przyjaznego Pana z dworca

Gdzie: Główne miasta turystyczne

Zasada działania: Podobna jak przy nieoznakowanej taksówce. Wychodząc z dworca, trafiasz na miłego Pana, który pyta gdzie zmierzasz. Tam? O to się dobrze składa, bo ja wiem skąd odjeżdża tani autobus w tamtą stronę. Chodź, zaprowadzę Cię. Ucieszony płacisz za bilet, rozsiadasz się wygodnie, tylko po to by w połowie drogi dowiedzieć się, że dwukrotnie przepłaciłeś za bilet.

Niebezpieczeństwo: Niskie

Jak się nie dać: Samemu poszukać tego autobusu.

To by było na tyle przekrętów o których słyszałem. Na zakończenie chciałbym tylko dodać, że nie ma co wpadać w przesadną paranoję. Wystarczy mieć głowę na karku i wszystko będzie w porządku. Nie należy także przesadnie podejrzewać, ze każdy napotkany chińczyk będzie nas chciał oszukać. W Chinach spędziłem już łącznie ponad dwa lata, a oprócz kilku juanów nadwyżki w taksówce nie przytrafił mi się żaden z opisanych powyżej przekrętów.

Wiesz o innych przekrętach? Podziel się nimi w komentarzach!

Related Posts