Keyuan

0

Chyba każdemu, kto żył i pracował w Chinach, zdarzają się takie momenty, w których jedyne o czym marzy to chwila ciszy i spokoju. Tym bardziej, jeżeli mieszkał w kilkunastomilinowej aglomeracji, a jego sąsiedzi postanowili urządzić sobie kolektywny remont. Oczywiście z opcją nieustannego wiercenia! Aż mnie ręka swędzi, kiedy sobie pomyślę po co im tyle dziur w ścianach. Ucieczka od wszędobylskiego gwaru i ścisku, bez potrzeby kilkunastogodzinnej podróży  wydawać się powinna niemożliwa, a jednak.

Do niedawna uważałem, że Dongguan, oprócz morza fabryk nie ma nic do zaoferowania. Zresztą, czego się można spodziewać po mieście, które jeszcze kilka dekad temu było mało rybacką wioską. Jakież było moje zdziwienie, kiedy całkiem przypadkiem trafiłem do ogrodu Keyuan.

Wybudowany przez Zhang Jingxiu w 1858 roku, stanowi dziś jeden z czterech sławnych ogrodów z czasów panowania dynastii Qing.  Keyuan w dosłownym tłumaczeniu to „dobry ogród do odwiedzenia”, co moim zdaniem mówi wiele o skromności jego twórcy. Urzekająca architektura, harmonijnie komponująca się z otaczającą zielenią doskonale obrazuje charakter tradycyjnego, chińskiego ducha.

Na szczególną uwagę zasługuje sposób, w jaki lokalne władze dbają o ten obiekt. Odwiedziłem już w Chinach wiele popularnych atrakcji turystycznych, jednak nigdzie nie widziałem takiego porządku. Żadnych śmieci, resztek jedzenie, gum do życia przylepiających się do butów i tym podobnych niespodzianek. Ba! W toalecie było mydło i papier! Kto był w Chinach ten wie, co to za luksus. Najbardziej jednak urzekł mnie kunszt wykonania śmietników. Rzecz niby niewarta uwagi, a jednak…

Sam ogród nie jest za duży, spokojnym krokiem można go obejść w kilkanaście minut. Jednak zagłębiwszy się w tutejsze labirynty przejść i pokoi, bardzo łatwo można zapomnieć o świecie znajdującym się poza murami tej oazy ciszy i spokoju. Podczas pierwszej wizyty spędziłem tu ponad 2 godziny i wiem, że jeszcze nieraz moja noga przekroczy próg tego ogrodu

Related Posts