Złoty tydzień

0

Pierwszy dzień października to szczególny moment dla większości Chińczyków. Data ta oznacza nastanie kolejnej rocznicy proklamowania Chińskiej Republiki Ludowej. Niezależnie od poglądów politycznych, obywatele państwa środka wypatrują tego święta z utęsknieniem, ponieważ komitet centralny, w swojej szczodrości, rozdaje wtedy kilka dni wolnego od pracy.

Każdy, kogo stanowisko nie jest niezbędne do utrzymania porządku publicznego oraz zapewnienia dostępu do podstawowych dóbr publicznych, ma prawo odejść do swojego biurka i oddać się afirmacji życia. Zważając na powyższe, okres ten zwykło się nazywać „złotym tygodniem”. Wbrew pozorom dopiero w 2000 roku, decyzją ówczesnych władz, postanowiono ustanowić to święto. Czynnikiem sprawczym była w tym przypadku chęć pobudzenia konsumpcji oraz wewnątrzpaństwowej turystyki.

Ponadto z związku z niespotykaną dotąd w historii Chin skalą migracji zarobkowej, miliony chińskich robotników pozbawione były jakiegokolwiek kontaktu z rodziną. Dlatego też, te kilka dni złotego tygodnia daje im możliwość spotkania się ze swoimi bliskimi. Bardzo często, jest to jedyna szansa dla rodziców by zobaczyć swoje dzieci, których wychowaniem zajmują się dziadkowie.

Według oficjalnych szacunków, w październiku ubiegłego roku w trasę wyruszyło ponad 130 milinów osób. Przez znajdujący się w Pekinie plac Tiananmen (niebiańskiej bramy), w ciągu tylko trzech pierwszych dni złotego tygodnia przewinęło się ponad 500 tysięcy osób. Wszystko to za sprawą obniżonych cen paliwa, zawieszonych opłat za przejazd autostradami oraz zwiększonej liczby pociągów, autobusów i samolotów.

Pomimo możliwości jakie daje złoty tydzień, coraz głośniej słychać głosy nawołujące do jego zniesienia. Ekonomiści oraz przedstawiciele branży turystycznej już od kilku dobrych lat starają się przekonać komitet centralny, do podzielenia tego święta na kilka krótszych okresów. Chaos komunikacyjny towarzyszący złotemu tygodniowi, według wielu krytyków, przynosi więcej szkody niż pożytku. Zachwiana praca instytucji państwowych, podniesione poziomy zanieczyszczenia wokół głównych atrakcji turystycznych, dziesiątki tysięcy ludzi tłoczących się w kolejkach czy też góry śmieci to tylko niektóre z negatywnych następstw.

Wielu z moich chińskich znajomych postanowiło spędzić ten tydzień na błogim leniuchowaniu, nadrabianiu zaległości w sprzątaniu, czytaniu, robieniu zakupów czy też odnawianiu kontaktów towarzyskich. Szczerze mówiąc, gdybym w Yangshuo nie wypożyczył skutera i nie odjechał od tego tłumu, pewnie wróciłbym bardzo umęczony i niezadowolony. O ile sam pobyt był w miarę znośny, to podróż tam i z powrotem przynosiła na myśl skojarzenie z przedwojenną ewakuacją.

Ścisk panujący na dworcach, w metrze czy też pociągach jest nie do opisania. Żeby nadążyć za popytem, koleje państwowe sprzedały nadzwyczaj dużą liczbę biletów stojących, co jak się można domyślić prowadzi do ogromnego ścisku. Mając tylko kilka dni wolnego, ludzie muszą dotrzeć do swoich domów, i nie ma że boli, jak trzeba stać na jednej nodze to trudno. Co nas nie zabije to nas wzmocni.

Co więcej,  ten tydzień wolnego nie spada z nieba. Zgodnie z nakazem władz, pracownicy otrzymują tylko 3 dni płatnego wolnego. Pozostałe dwa są z reguły odrabiane w poprzedzający oraz następujący po złotym tygodniu weekend. Jest to sprzeczne z chińskim prawem, który zezwala na maksymalnie 6 dni pracy w dowolnym 7-dniowym okresie, ale na chwilę obecną głosów sprzeciwu zbytnio nie słychać.

Jak widać, z jednej strony okres ten jest dla wielu jedną z nielicznych okazji by spotkać się z bliskimi, jednak generuje przy tym wiele negatywnych skutków. Z związku z tym chińscy decydenci zaczynają się zastanawiać, czy zmiana kodeksu pracy, nie będzie lepszym rozwiązaniem.

Related Posts