Inne kraje

Photo 6 barcelona

Dwójka przyjaciół. Jeden, z początku rzucony na wiatr, pomysł. Tysiące niezapomnianych wspomnień

Nasz cel – Gibraltar – dojechać jak najtaniej, zrobić sobie zdjęcie z małpką i wrócić.

Spotkaliśmy się w niedziele, dzień przed wyjazdem, by wszystko dopiąć na ostatni guzik. Planowaliśmy zacząć naszą wyprawę we wtorek rano z wylotówki na Poznań w Gnieźnie. Całkiem przypadkiem w niedziele wieczorem okazało się, że jeden Pan w poniedziałek rano wyjeżdża z Wrocławia do Madrytu przez Barcelone i ma 2 wolne miejsca w aucie. Świetna okazja dla autostopowicza – za jednym zamachem pokonać ponad 2000 km, oszczędzając sobie godzin wyczekiwania na mrozie, aż jakiś przyjazny autostopowiczom kierowca się zatrzyma. Tak więc bez namysłu kupiliśmy bilety do Wrocławia i zaczęliśmy naszą wyprawe dzień wcześniej.

Kontynuuj czytanie

filad

Jechałem autobusem do Filadelfii. Na miejscu miałem być przed 1 w nocy w Niedziele Wielkanocną. Trudno było znaleźć jakikolwiek hostel na moją kieszeń więc postanowiłem spać na dworcu. Z tego co czytałem wcześniej, jest tam WiFi to chociaż zadzwoniłbym na Skypie do rodzinki, gdy usiądą do świątecznego śniadania. Droga z Pittsburgh’a była bardzo monotonna. Ze snu wyrwał mnie brzęk telefonu. Jeszcze zaspany kilka krotnie czytałem wiadomość która ukazała się na wyświetlaczu „Jesus wrote to you”. Po odblokowaniu komórki wszystko było jasne. Przed moim wyjazdem napisałem na couchsurfingu w jakim terminie będę przebywał w różnych miastach. Jesus okazał się być gościem z meksyku który u którego będę mógł spędzić noc, na dodatek w święta. Umówiliśmy się, że podjedzie po mnie na dworzec.

Kontynuuj czytanie

detroit

Moją podróż po Stanach Zjednoczonych planowałem w pośpiechu, gdy w Internecie pojawiły się bilety autokarowe za $1. Na szybko zarysowałem sobie jakąś trasę i dokonałem rezerwacji. Za przejechanie 4500km zapłaciłem zaledwie $50. Uśmiech na twarzy momentalnie zniknął, kiedy zacząłem czytać o Detroit. Okazało się, że będę 2 dni w jednym z najniebezpieczniejszych miast świata. Czytając artykuły z nagłówkami podobnymi do tego niżej, pojawiał mi się w głowie natłok myśli.

Kontynuuj czytanie

Domówka na Brooklynie

 

Za co kocham podróże? Przede wszystkim za możliwość poznawania ludzi z całego świata, odkrywanie nowych miejsc i przygody. O jednej z nich opowiem właśnie w tym wpisie. Sytuacja miała miejsce podczas mojego kwietniowego wyjazdu do USA.

Po całym dniu spędzonym na Manhattanie, wróciłem już trochę zmęczony do hostelu. Ikonka baterii na telefonie podświetlała się na czerwono sygnalizując, że urządzenie zaraz się wyłączy. Nic prostszego, przekopuje plecak w poszukiwaniu ładowarki. Podpinam do niej telefon i wkładam wtyczkę do kontaktu. Niestety – telefon nie reaguje. Lekko poirytowany zagadnąłem do współlokatorów. Na moje nieszczęście, nikt nie miał takiej samej komórki.

Kontynuuj czytanie

  • 1
  • 2

Zrobione z miłości. Wszelkie prawa zastrzeżone.